CZ.3
[...] Czekaliśmy na samolot. Ale nie długo... Po 10 minutach poprosili nas o wejście. Już siedziałam. Nie wierzyłam w to co się stanie. Leciałam do Buenos Aires! A jednak marzenia się spełniają. Zapieliśmy pasy. Na początku były ostre turbulencje, ale to szybko minęło. Lot się bardzo dłużył, bo oprócz patrzenia w chmury i jedzenia orzeszków nic nie robiłam. Nawet nie miałam z kim pogadać. Chciałabym, żeby Lena była ze mną. Przecież nie będę gadać z tym panem, który zaproponował mi naukę w jakimś Studio On coś tam. Nie pamiętam dokładnie jak się "to" zwie, ale wiem, że będę się tam uczyć śpiewu, grania na instrumentach i tańca... <3 U nas we Włoszech nie ma takiej dobrej szkoły. W końcu wyjęłam mój pamiętnik.
"Drogi Pamiętniku!
Właśnie lecę do Argentyny nadal nie mogę w to uwierzyć.
Spełniają się moje marzenia, jednak czuje taką pustkę w sercu.
Brakuje mi Leny. Minęło dopiero sześć godzin,
jednak już jest mi jej brak. Mam takie przeczucie,
że niedługo to się zmieni, ale do tego momentu...
będę sama. No... nie dosłownie. Mam przecież
ochroniarza, ale nie zwierze mu się na przykład,
że chłopak, który siedzi przed nami jest co najmniej dziwny.
To takie nie sprawiedliwe." |Marcessca
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz