CZ.4.
W końcu wylądowaliśmy! Lot minął bardzo spokojnie. Nareszcie mogłam się rozejrzeć po tym cudownym mieście. Buenos Aires... Jak cudownie. Już dziś idę na pierwszą lekcję! [...] Jestem przed drzwiami. Ale czy to dobry pomysł? Odwrotu nie ma. Idę. Wchodzę w korytarz pełen nastolatków mojego wieku. Jak tu kolorowo. Studio On Beat. Już będę pamiętać. Ale chwileczkę... To ta dziewczyna! Ta ze snu!!! Ta sama! Podbiegnę do niej!
-Hej to ty!
-Nie rozumiem...Jesteś nowa?
-Jak masz na imię? Byłaś w moim śnie.
-Na prawdę? :o Violetta, a ty?
-Mam na imię...
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
Francessca ;)- Odpowiedziałam i opowiedziałam jej całą moją historię. Od tej chwili jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami.
*Wiem, że dużo zmieniłam, bo to Violetta była później w Studio i nie było wspomniane nic o tym, że Fran miała jakąś przyjaciółkę Lenę no ale cóż. To moja wyobraźnia. ;)* |Marcessca
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz