niedziela, 26 stycznia 2014

Opowiadanie Część 1.

Obudziłam się. Jak zawsze zeszłam na dół, zjadłam śniadanie, umyłam się.... ale dziś było jakoś inaczej. Miałam wrażenie, że czuje czyjś wzrok na sobie. Pomyślałam, że tylko mi się wydaje.
-Dziś przyjdzie do mnie Leon ! - ucieszyłam się. -Na pewno mnie gdzieś zabierze. Muszę się przygotować !-
Założyłam moją najlepszą suknię, uczesałam włosy w schludnego koczka i czekałam. Miał przyjść w południe.
-Jest 11:56- spojrzałam na zegarek.-Chyba powinien już być. -
Czekałam dalej. Minuty leciały jak szalone. W końcu zdałam sobie sprawę z tego, że mnie po prostu olał. To był cios prosto w serce. O 14:30 zadzwoniłam do niego.
-Leon ? Co się stało ? Dlaczego nie przyszedłeś?
-Ja ..ie ..ge ..oś przery.. pomó.. ..i ...osze ci.. urat.. mni.. ! Bła...am.
Nagle urwało nam się. Nie wiem co to było, ale ktoś lub coś robi mojemu Leosiowi!! Dobrze, że miałam, po tacie laptopa z programem do namierzania komórek. Musiałam to sprawdzić. Tylko nie wiem jak ten program się obsługuje! O coś jest wcisnęłam *Namierz* , podałam niezbędne informacje. I wyszukało ! Był w..... moim domu ?! Nie rozumiałam o co chodzi! Poszłam go szukać, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć. To było dziwne... Było tylko jedno miejsce gdzie nie sprawdziłam... moja piwnica.
Marcessca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz